Odczynianie klątw

Czasami w chwili złości, zdenerwowania, siarczyście przeklinamy kogoś i życzymy mu wszystkiego, co najgorsze. Przeważnie nie zdajemy sobie sprawy, że dając upust swoim emocjom, wyzwalamy negatywną energię. Powinniśmy wiedzieć zatem, że każdy z nas – nawet w myślach – może wytworzyć niszczycielską siłę, jaką jest klątwa. Złorzeczenie skierowane na bliźniego – choćby najmniejsze – zaczyna pomału, lecz systematycznie zakłócać jego życie. Choć wydaje nam się to niemożliwe, ale, niestety, zdarzają się przypadki, kiedy człowiek (złośliwiec) kieruje negatywne energie celowo i z premedytacją przeciwko konkretnej osobie. Energie te z czasem skumulowane urastają w swej sile do rangi klątwy. Bywa też – i te przypadki są najgroźniejsze! – że jeśli ktoś w swojej zawiści nie wie, jak to uczynić, zleca rzucenie klątwy innym. „Rzucenie klątwy” sprowadza się do tego, że zła energia przesłana naszą siłą woli w kierunku bliźniego przyczepia się do jego biopola. Tam oczekuje na moment, kiedy osłabnie jego warstwa ochronna, aby przenikając przez nią „zawładnąć” jego życiem, wyrządzając bardzo dużo szkód. Przyczyn osłabienia biopola może być wiele, chociażby negatywne myślenie, złe odżywianie itp. Ludzie obłożeni klątwami długo i ciężko mogą ich doświadczać – „same” dziwnie komplikują im się różne sytuacje życiowe, zaczynają mieć oni lub ich bliscy kłopoty zdrowotne, finansowe; ich życie staje się pasmem niepowodzeń, cała ich energia włożona w działanie obraca się przeciwko nim. – To jest coś niebywałego, jak można być dla bliźniego tak okrutnym, bezwzględnym, wyrafinowanym, złym i wytwarzać tak niszczycielską siłę, jaką jest klątwa, ale, niestety, wiele takich przypadków w życiu spotkałam – twierdzi Mira. – A przecież wystarczy wiara, przebaczenie, wyrozumiałość, radość, zrozumienie i miłość, dzięki którym można osiągnąć dużo, dużo więcej… Należy pamiętać, że wcześniej czy później klątwy wracają do osób, które je rzuciły, mogą nawet wrócić wzmocnione!!! Każdy z nas otoczony jest polem energetycznym, a wielkość pola uzależniona jest od danej osoby – jej siły charakteru, możliwości umysłu, zdrowia, diety. Może być ono mocne albo słabe, a w związku z tym podatne na złe energie. Mając osłabione pole energetyczne przenika do nas zło i rozpoczyna swoją szkodliwą ,,działalność”. Zdarzają się przypadki występowania kilku klątw jednocześnie, bywają też klątwy pokoleniowe, które są bardzo trudne do zdjęcia. Są też klątwy demoniczne, aby je zdjąć, trzeba wykonać egzorcyzmy. Klątwa w życiu człowieka to jedna z gorszych rzeczy, które mogą go spotkać. Jeżeli coś takiego już się przytrafi, jak najszybciej trzeba działać – wyeliminować przyczynę i usunąć jej skutki oraz wzmocnić system ochronny. Oczywiście, nie jest to proste. Należy najpierw zdiagnozować dany przypadek, by móc stwierdzić, z czym mamy do czynienia. Zdejmowanie klątw służy usunięciu przyczyny problemów, nie jego skutków. Po takim „zabiegu” kłopoty, jakie do tej pory występowały w życiu, powinny ustępować. Zaczynają pojawiać się większe możliwości do działania, człowiek odzyskuje kontrolę nad sobą i tym, co robi. Poprawa życia po zdjęciu klątwy może nastąpić od razu, może też rozłożyć się w czasie.

Kiedy polityk Roberto Calderoli obraził minister Cécile Kyenge, sprawa nie skończyła się sądem, lecz klątwą. Śmieszne? Nie dla Calderolego... Ta zdumiewająca historia wydarzyła się w zeszłym roku we Włoszech. Świat obiegła historia czarnoskórej minister Cécile Kyenge (obecnie europarlamentarzystki) oraz jej kolegi z najwyższych kręgów włoskiej polityki, wiceprzewodniczącego Senatu, Roberto Calderolego. Calderoli obraził Kyenge. Jest ona pierwszym czarnoskórym politykiem w historii, który wszedł do rządu włoskiego. Przyjechała do Włoch jako 19-latka. Skończyła tu studia medyczne i zrobiła błyskotliwą karierę. Od pracy lekarza okulisty przeszła do polityki, została parlamentarzystką, a w 2013 r. ministrem do spraw integracji. Nominacja ta wywołała krytykę niektórych włoskich polityków, którzy nie cofnęli się przed rasistowskimi komentarzami. Calderoli porównał panią minister do orangutana. Oczywiście spotkało się to z potępieniem, grożono mu procesem sądowym. Ale nie to okazało się najgorsze. Równolegle bowiem zaczęła działać klątwa, którą rzucił ojciec Cécile Kyenge, przywódca plemienny wciąż mieszkający w Kongo w jej rodzinnej miejscowości. Najpopularniejszy włoski tabloid „Oggi" ujawnił nagrany tam materiał z rytuału nakładania klątwy, w którym użyto zdjęcia Calderolego. Prowadzący ceremonię Clement Kikoko Kyenge odprawiał nad nim modły do duchów przodków, by zechciały zareagować na obrazę członkini ich plemienia. Od tej chwili włoski deputowany czuł się, jak sam to opisywał, „oblężony" przez złe moce. Niebawem zmarła jego matka, a jemu samemu zaczęły się przytrafiać dziwne wypadki. Najpierw złamał dwa palce, potem dwa kręgi kręgosłupa. W krótkim czasie zdrowy dotąd Calderoli musiał przejść sześć operacji chirurgicznych, w tym dwie ratujące życie. Później w kuchni jego domu w Bergamo pojawił się blisko półtorametrowej długości wąż. Calderoli go zabił i do jego kłopotów doszedł jeszcze zatarg z obrońcami praw zwierząt – wąż był niejadowity, a w dodatku pod ochroną. Gdy przyjaciele podarowali mu amulet, który miał go chronić przed złymi mocami, ten wkrótce złamał się na pół. Tego już było politykowi za wiele. Przerażony postanowił poradzić się egzorcysty. Stwierdził on, że czuje krążące wokół polityka potężne złe siły, ale nie potrafi ich przegonić. Dziennikarze magazynu „Oggi" zapytali ojca pani minister, czy on, jako sprawca klątwy, może ją zdjąć. W odpowiedzi usłyszeli, że żadna klątwa nigdy nie została nałożona. Nagrani na filmie krajanie Cécile Kyenge modlili się jedynie o to, by Roberto Calderoli został uwolniony od złych, rasistowskich myśli, szczerze przeprosił Cécile i nigdy już nie głosił podobnych poglądów na temat czarnoskórych. Jeśli przeprosi szczerze, sprawa zostanie zamknięta i polityk znów będzie czuł się bezpiecznie. Jeśli jednak przeprosiny będą tylko formalne, a rasistowskie przekonania nadal pozostaną w głowie Calderolego, duchy przodków mogą się zezłościć naprawdę... REKLAMA Cała ta historia zaczęła się w 2013 r. i ciągnęła przez prawie dwa lata. Pisały o niej nawet poważne światowe media. Dziś więc także i to wśród najwyższych kręgów władzy może zdarzyć się historia z gatunku „czary i uroki", które zwykliśmy łączyć z dawno już minionymi czasami. Nawet jeśli bohaterowie tego zdarzenia – Cécile Kyenge i jej ojciec – twierdzą, że to nie żadna klątwa, a jedynie „modlitwa o przeciągnięcie pana Calderoli na stronę dobra". Jednak nikt, kto był blisko tej sprawy, nie miał wątpliwości, że seria nieszczęść, które spadły na włoskiego polityka w tak krótkim czasie, nie może być przypadkowa. Klątwa: samospełniająca się przepowiednia? Czy zatem klątwa to coś, co rzeczywiście działa? Bo że istnieje, to nie ulega wątpliwości. Według słownikowej definicji klątwa to modlitwa lub inwokacja mająca na celu sprowadzenie krzywdy lub szkody. I istotnie – ludzie od wieków używają rozmaitych magicznych formuł, zaklęć i słów, by zaszkodzić swoim wrogom. „Złe słowo", „złe oko", urok i klątwa występują w każdej kulturze. Niemal każda społeczność miała, a wiele ma do dziś, szamana lub czarownika, który specjalizował się w nakładaniu klątw. Dziś, zwłaszcza w świecie Zachodu, taką rolę odgrywa Internet. Można tu znaleźć opisy rozmaitych rytuałów, a nieraz wręcz szczegółowe instruktaże, w jaki sposób rzucić klątwę. A jeśli spojrzeć na kwitnący rynek zawodowych „zdejmowaczy klątw", „odczyniaczy uroków" i egzorcystów, którym rzesze klientów na całym świecie płacą spore sumy za ich usługi – coś musi być na rzeczy. Wielu egzorcystów twierdzi jednak, że za skuteczność klątwy nie odpowiadają żadne tajemne moce wprawiane w ruch przez wypowiedzenie konkretnych słów, lecz całkiem naturalny mechanizm psychologiczny. Przekleństwo zadziała tylko wtedy gdy w nie uwierzymy. Jan Witold Suliga, etnograf i antropolog kultury, uważa, że klątwę można porównać do „mentalnego chipa", który został wszczepiony w nasz umysł. Zasiana w świadomości obawa i oczekiwanie złego istotnie może przyciągnąć do nas niepożądane zdarzenia. Tak właśnie działa mechanizm samospełniającej się przepowiedni. I odwrotnie – gdy wiemy, że rzucono na nas klątwę, przypisujemy jej zdarzenia losowe, które i tak by się nam przytrafiły. Są jednak i tacy, którzy twierdzą, że istnieje wiele przykładów na to, że klątwa działa również wtedy, gdy jej ofiara nic o niej nie wie. Najlepszym przykładem jest tzw. klątwa Tutenchamona. Sprowadziła ona śmierć na niczego nieświadomych archeologów, którzy naruszyli spokój grobu faraona. Choć dziś już wiemy, że te akurat zgony znalazły swoje zupełnie niemagiczne wyjaśnienie. Także słynna klątwa wisząca jakoby nad rodziną prezydenta Kennedy'ego zaczęła swe działanie bez wiedzy samych zainteresowanych. Klątwa rodowa nie jest wymierzona w konkretną osobę, ale w każdego, kto urodzi się w obłożonej nią rodzinie. Choć czasem dotyka tylko niektórych członków rodu, na przykład tylko mężczyzn lub tylko kobiety. Istnieją też przeklęte miejsca, w których klątwa spada na wszystkich, którzy tam trafią, czy przedmioty, które przynoszą nieszczęście kolejnym posiadaczom. Wśród podróżników znana jest na przykład klątwa, która prześladuje ludzi zabierających kamienie z hawajskiego wulkanu Manua Loa. Zabranie ich ze sobą wywołuje ponoć gniew bogini wulkanu Pelée. A nieszczęścia kończą się dopiero wtedy, kiedy zostaną one odesłane


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Widzenie na nowo - czakry

Wiara w magiczne anioły